Niezwykłym walorem rezydencji młochowskiej jest jej rozległy krajobrazów park, założony w początkach XIX stulecia. Rosną w nim stare już dziś drzewa, wśród których królują: klony kpy, wiązy, jawory i wysokie świerki. Przed elewacją ogrodowo-wejściową, w niewielkim od niej oddaleniu, rozciąga się szeroka i długa polana, obrzeżona z obu stron zwartym masywem drzew. Być może pochodzi ona jeszcze z pierwotnego założenia, z czasów Kubickiego. Owo pierwotne założenie bowiem w roku 188 zostało przekształcone przez architekta zieleni Waleriana Kronenberga, twórcę ponad trzystu parków i ogrodów, w tym między innymi parku Agrykola w Warszawie.
Za wzmiankowaną polaną, niestety, zarośniętą obecnie częściowo dziczkami, ciągną się stawy. Zarówno one, jak i usytuowana na jednym z nich wyspa oraz szczątki budowli ogrodowych stanowią wyjątkowo urokliwy i wdzięczny motyw, godny uwiecznienia pędzlem wrażliwego na uroki przyrody malarza. Zwróćmy też koniecznie uwagę na ceglany, trójarkadowy most na odnodze stawu.
Ten piękny niegdyś ogród jest dziś bardzo zaniedbany, mimo że pałac użytkowała, a dziś nadal ma go w posiadaniu, instytucja mająca ścisły związek z roślinnością (wszak ziemniak to też roślina) i uprawami. A przecież stare parki ze swymi alejami, polanami, stawami, osiami widokowymi, klombami, skupiskami drzew i krzewów stanowią na równi z pałacami i dworami, którym towarzyszą, wartość zabytkową. Są przecież nieodłączną częścią składową zaprojektowanych i zrealizowanych założeń architektoniczno-przestrzennych, świadczących dodatnio o naszej tradycji, kulturze i sztuce.